Tę historię zaczęłam już dawno, kompletując wyprawkę. Kosmetyki dla takiego maleństwa to skomplikowana sprawa, bo skóra dziecka jest bardzo delikatna i podatna na alergie i podrażnienia. Zgodnie z moim świadomym rodzicielstwem ;), postawiłam na produkty możliwie najdelikatniejsze, najmniejszą ich ilość i najlepiej żeby to były polskie firmy. Wyszło mi to, że tak powiem... średnio. Bo część kosmetyków jaka znajduje się w Ignasia kosmetyczce wzięła się z przypadku. Ale czasami przez przypadek trafia się na coś fajnego;)
Zakładałam również, że najpierw przetestuję próbki kosmetyczne które dostałam w różnych promocjach, pakietach czy innych konferencjach. W ten sposób nie stracę czasu i pieniędzy na całe opakowania, a przecież dziecko w pierwszych dniach zużywa minimalne ilości kosmetyków. (Kąpanie co drugi dzień, trochę tej oliwki, trochę pupnych-kremów, na próbkach się przetrwa.)
Zacznę od pupy strony... Pewnie jak wiele matek otrzymałam aż kilka opakowań - próbek Sudokremu i... ani razu go nie użyłam. Słyszałam wiele opinii, że mamy zbyt szybko sięgają po Sudo i w efekcie dzieci od razu są uodpornione na jego lecznicze działanie. A jest to preparat leczniczy, którego należy używać w ostateczności. Ignasia - wielorazowca - nie dotknęły (no, ok, raz przy jednorazówkach + J&J) odparzenia, więc z sześć opakowań leży nietkniętych. Cena za duże opakowanie, chyba ok. 27 zł.
Krem do pupy którego faktycznie używaliśmy to firmy Weleda. To niemiecka firma, a przynajmniej dostaliśmy je w prezencie od rodziny z Niemiec (i ma niemieckie napisy;)), podobno bardzo zachwalana przez tamtejsze eko-mamy. Kremy posiadają wyciąg z naturalnych składników i roślin. Bardzo ładnie pachną i mają świetną konsystencję. Nie kleją się, bardzo fajnie się rozsmarowują, co jeżeli chodzi o kremy do pupy to raczej ciężka sprawa. Kremu do pupy używaliśmy ok. 1-2 miesięcy i nie zdążyliśmy jeszcze go skończyć. Później przerzuciliśmy Ignaśka na wielorazówki i skończyło się smarowanie;) Piszę kremy, bo z tej samej firmy używaliśmy kremu przeciwsłonecznego, o tym później. Cena jest mi nieznana.
Jakoś tak, nie pamiętam skąd, wziął się u nas krem na odparzenia Nivea. Do tej pory używałam go tylko kilka razy, bo to już były czasy wielorazówek, więc raz na jakiś czas przy nagłej sytuacji kiedy zakładamy jednorazówki. Generalnie ok, ale mam uwagi co do tego, że po pierwsze wspieram jedną z największych korporacji kosmetycznych, a po drugie, ma kiepski skład (jak się później dowiedziałam) i ciężko się rozsmarowuje. Jest dosyć... klejący, gęsty? Cena ok. 14 zł., wydajne opakowanie.
Największym niewypałem okazał się J&J :/ Wystarczyły trzy dni, żeby Ignaś pierwszy raz doznał odparzeń. Ciężko się smaruje, koszmarny skład i gigantyczna korporacja. Więcej nie tknę...
Następny pojawił się płyn do kąpieli. Tutaj kompletny przypadek, okazało się, że z samymi próbkami nie damy rady, trzeba szybko coś kupić. Nie miałam głowy do płynów, więc małe opakowanie czegokolwiek z najkrótszą listą składników, zamówione z zakupami na dowóz do domu. Trafiło na Bobini Sensitive. Bardzo delikatny zapach, w miarę krótka lista składników, nie podrażniający. Nie był zły, krótko go używaliśmy bo jak tylko stałam się bardziej ogarnięta kupiłam w aptece...
Ziaję. Ta marka bardzo mnie do siebie przekonuję pod wieloma względami. Mają bardzo przyzwoite (wg mnie) kosmetyki, nie uczulają, są w dobrej cenie, mają ładną grafikę i produkują w Polsce! ;) Wybrałam płyn do kąpieli od pierwszych dni życia. Generalnie zamierzam przenieść się na ich kosmetyki.
Kolejne dwa kosmetyki to oliwki. Na szybko kupowana w szpitalu Bambino, polecona przez położne, sprawdziła się całkiem przyzwoicie. Ładny zapach, nie uczuliła Ignasiowej skóry, choć skład pozostawia wiele do życzenia. Cena ok. 12 zł.
Następną oliwką była HiPPa, z niej jesteśmy również bardzo zadowoleni. Ma bardzo fajny skład, ładne pachnie, a matowe opakowanie sprawia, że nie wyślizguje się z rąk;) Sprawdzę tą Ziaji, ale w razie czego na pewno do niej wrócę! Cena? Hm, siostra mi kupiła.
Chyba ostatnia kategoria kosmetyczna u nas, to kremy / kremy do buzi. Tutaj mamy dwa, i z obu jestem bardzo zadowolona. Pierwszy to wspomniany wcześniej Weleda, który również w tej wersji ma bardzo fajną konsystencję i ładnie pachnie. Drugi to HiPP, mogłabym napisać to samo. Oba mają przyzwoite składy, ale cenowo znowu nie wiem jak się kształtują.
Zostało nam jeszcze kilka próbek, ale z tych J&J chyba w ogóle zrezygnuję. Może sama jest wykorzystam...
Zostało nam jeszcze kilka próbek, ale z tych J&J chyba w ogóle zrezygnuję. Może sama jest wykorzystam...
