Jeszcze zanim pojawił się na świecie don Ignacio, ciągnęło mnie do kosmetyków które mniej szkodzą. Potem pomyślałam, że w zasadzie to oczekuję żeby w ogóle nie szkodziły, a wręcz pomagały mi dbać o siebie. (Cóż za olśnienie!) A skoro i tak nie znoszę mieć nadmiaru, to wolę stawiać na jakość... Z tą jakością różnie była na mojej półce w łazience, ale serio, eliminuję cały badziew na rzecz kosmetyków spod znaku "eco", "bio" i "naturalne". Czytam składy, już nie wystarcza mi brak pegów i parabenów, idę po więcej, po bio-uprawy, roślinne wyciągi i po to co można kupić w spożywczym!
Początkowo skupiłam się na tych które najdłużej leżą na mnie, czyli na podkładach, kremach, balsamach, olejkach. Te kosmetyki muszą być absolutnie najlepsze, na jakie mogę sobie pozwolić (w granicach rozsądku, oczywiście;)) Zwykle rano nie używam kremów, po pierwsze, bo mi się nie chce, a po drugie, nie mam czasu. Podkładu używam codziennie i, jak wiadomo, chodzę z nim cały dzień dlatego dobry podkład to dla mnie konieczność. Najlepiej żeby miał cechy kremu, czyli nawilżał, wzbogacał (cerę, nie portfel), był lekki. Super gdyby dobrze krył, ale moje oczekiwania zwykle rozstrzyga produkt który nazywa się częściej kremem BB niż podkładem. Kolejnym kosmetykiem na "wiele godzin" jest krem na noc, albo niedawno odkryty przez mnie - olejek. Oczekiwania mam takie same, ma nawilżać, wzbogacać i nie przyklejać się do poduszki.
Nieco dalej twarzy też dbam o siebie ;) Do nawilżania ciała używam balsamów i olejków. Tak samo, wydaje mi się, że skoro pozostają na mojej skórze przez tyle godzin (do następnej kąpieli) to muszą być dobre dla mojej skóry.
Z biegiem czasu zaczęłam wchodzić w to głębiej i zaczęłam wybierać pozostałe kosmetyki spod znaku "eko", te do stosowania doraźnie, nie pozostające na ciele na dłużej. Płyny do kąpieli, szampony, dezodoranty, maseczki itp.
Nieco dalej twarzy też dbam o siebie ;) Do nawilżania ciała używam balsamów i olejków. Tak samo, wydaje mi się, że skoro pozostają na mojej skórze przez tyle godzin (do następnej kąpieli) to muszą być dobre dla mojej skóry.
Z biegiem czasu zaczęłam wchodzić w to głębiej i zaczęłam wybierać pozostałe kosmetyki spod znaku "eko", te do stosowania doraźnie, nie pozostające na ciele na dłużej. Płyny do kąpieli, szampony, dezodoranty, maseczki itp.
Część kosmetyków jest naprawdę... nie tania i trzeba długo szukać żeby wpaść na ten ulubiony. Niestety, nawet wysoka cena nie daje gwarancji, że produkt będzie "odkryciem stulecia". Najbardziej frustrujące jest wydać ciężkie pieniądze na np. podkład który w zasadzie jest w złym kolorze i nie pasuje nam jego konsystencja. Dlatego zawsze warto pytać o próbki!
Nieco mniejszy żal, jeżeli gra w ruletkę toczy się o niewielkie pieniądze (choć ja wychodzę z założenia, że nie ma żadnych pieniędzy wartych wyrzucenia w błoto, więc dobrze się zastanawiam przed zakupami). Całe szczęście jest coraz bardziej dostępna gama kosmetyków wyprodukowanych z produktów BIO w drogeryjnych cenach. Chyba największa sieć drogerii w Polsce, ma bardzo fajną serię kosmetyków za małe pieniądze! Jaka była moja radość kiedy ją odkryłam! :)
Są też produkty nie pieczętowane żadnymi certyfikatami, które były dostępne od zawsze, za grosze i świetnie mi robią, np. sól morska do kąpieli z dodatkiem olejków, zielony ogórek albo napar z rumianku.
Nieco mniejszy żal, jeżeli gra w ruletkę toczy się o niewielkie pieniądze (choć ja wychodzę z założenia, że nie ma żadnych pieniędzy wartych wyrzucenia w błoto, więc dobrze się zastanawiam przed zakupami). Całe szczęście jest coraz bardziej dostępna gama kosmetyków wyprodukowanych z produktów BIO w drogeryjnych cenach. Chyba największa sieć drogerii w Polsce, ma bardzo fajną serię kosmetyków za małe pieniądze! Jaka była moja radość kiedy ją odkryłam! :)
Są też produkty nie pieczętowane żadnymi certyfikatami, które były dostępne od zawsze, za grosze i świetnie mi robią, np. sól morska do kąpieli z dodatkiem olejków, zielony ogórek albo napar z rumianku.
Moja kolekcja kosmetyków pewnie nie powala ani pod względem ilości (o, to pewniak!) ani producentów ani zużytych nakładów finansowych. To raczej etap na drodze do idealnej kosmetyczki. Chcecie zobaczyć?
Krem na noc Alterra, jest lekki i delikatnie pachnie. To jeden z kosmetyków z serii "nie szkodzi, ale nie widzę efektu ŁAŁ", ok. 7zł
Olejek do twarzy Alverde, kupuję produkty tej marki w Berlinie odwiedzając siostrę, w Polsce jej nie widziałam. Pięknie pachnie różami, jest tłusty jak to olejek, świetnie nawilża! Ok. 2,5 euro
Krem mojej roboty: masło shea, olejek ze słodkich migdałów, olejek lawendowy, olej kokosowy. Bardzo natłuszczający, ładnie pachnie ;)
Krem BB Alverde z BIO masłem shea. Wahałam się, kupić podkład czy ten krem, krem jest super, bardzo nawilżający, rozświetlający, pięknie pachnie, jest lekki, ale mało kryjący. Ok. 3 euro
Dezodorant Alterra, orzeźwiająco - słodki zapach i nieklejąca konsystencja, ok. 5 zł
Krem do rąk Alviana. Krem lekki, podręczne opakowanie, ok. 1 euro
Naturalne mydło do kąpieli z werbeną, również kupuję je w Berlinie. Mydło ma drobinki oraz olejki, dzięki czemu peelinguje i nawilża skórę, ok. 1,2 euro
Olej ze słodkich migdałów, dostałam w prezencie, fantastycznie działa! Jest antidotum na wszystko! Smaruję Ignasia i siebie. Jest rewelacyjny na skórę brzucha w czasie ciąży. Niestety, jest bardzo drogi ok. 150 zł / litr
Żeł pod prysznic Weleda, tej firmy kosmetyki kupuję dla Ignasia m.in. krem na zimę i krem do pupy którego zużyłam może pół opakowania (wielorazówki...). Pięknie pachnie wiśniowo, kremowy, ok. 3-4 euro
O ile jakiś produkt nie działa na mnie drażniąco, albo kategorycznie mi nie przeszkadza, daję mu szanse do końca opakowania. Część z tych kosmetyków kupiłam ale więcej do nich nie wrócę, ale z pewnością krem BB czy mydło z werbeną pozostaną na mojej liście topowych kosmetyków.
W poszukiwaniach moich najlepszych kosmetyków pewnie wiele jeszcze wypróbuję. Poluję jeszcze na naturalne cienie do powiek, ekologiczne szminki i może coś o czym nie miałam zielonego pojęcia ;)
Jeżeli możecie mi coś polecić! Proszę, piszcie!
