Minimalizm pochłania mnie bez końca i ilość ubrań w naszych szafach niebezpiecznie spada. O ile dorośli mieszkańcy naszego domu znoszą to z honorem, o tyle z tym Małym jest problem, bo nogawki są już za krótkie a garderoba pustoszeje. Nie ma co, przyszła pora skompletować kilka nowych egzemplarzy, szczególnie, że idzie jesień...
Jako zwolenniczka nie tylko minimalizowania dóbr, ale również entuzjastka ekologi, rzecz jasna idę na łowy do lumpeksu!
Asortyment sklepu rzadko mnie zadawała, bo szukam rzeczy naprawdę dobrej jakości i takich które mi się podobają a nie są tylko całkiem niezłe jak na używane. To coś musi być naprawdę ekstra, pasować rozmiar, kolor, krój i poziom zużycia.
Od razu przyznaję się, że łowca ze mnie kiepski i tylko w nielicznych wypadkach wychodzę z lumpeksu z zakupami :-/ Dlatego czego nie znajdę tam, znajdę na internetowych aukcjach, bo tutaj czuje się jak ryba w wodzie i kiedy siadam do zakupu - kupuję!
Są przedmioty których z pewnością nie warto kupować używanych, np. nie kupiłabym używanych butelek czy smoczków dla dziecka. Wózek (ten codzienny) uznaliśmy, że też lepiej kupić nowy choć to spory wydatek, uważamy, że przy więcej niż jednym dziecku warto. Właściwie... hm, jak tak teraz myślę, to nie przychodzi mi nic do głowy czego bym nie kupiła używanego, bo nawet pieluszki wielorazowe bym kupiła...
Kolejna strona medalu tych zakupów to kwestia finansowa, nie dość, że kupowanie używanych rzeczy jest ekologiczne (nie potrzeba wytwarzać nowych produktów ani zawalać śmietnisk) to jest również ekonomiczne. Można kupić coś za część faktycznej ceny, a często rzeczom niewiele brakuje do ideału ze sklepowej półki.
