wtorek, 23 września 2014
piątek, 12 września 2014
Ząbkowanie
Nie jest lekko kiedy przychodzi ząbkowanie. Nie jest lekko kiedy od razu z dwoma zębuszkami! Oj, nie! Płacz i krzyki... cały długi, dzień. Znaczy, TYdzień...
Prawie dwa tygodnie temu zaczęła się ta, wątpliwej przyjemności, zabawa z ząbkami i trwa do dziś. Choć na horyzoncie widać już siekacze - mikrusy, to najwidoczniej ból nie ustąpił. Samo wyrzynanie dolnych jedynek, poprzedziła biegunka. Ech, można mi gratulować cierpliwości i wytrwałości z wielorazówkami ;)
Niektórzy mawiają, że jak się zaczyna nawał śliny i fobia gryzienia, to idą zęby. Dupa! U nas takie "objawy" trwają od dwóch, albo nawet trzech, miesięcy. Opuchnięte dziąsła, cóż, trudno powiedzieć, dla mnie zawsze były i są mniej więcej takie same. Konkretnym dowodem była biegunka, bo jak słyszałam - to pewniak przed zębami. A potem to już się zaczęło... Najpierw było czuć szramowate wgłębienie w dziąśle, potem coś ostrego w tym miejscu, a na koniec było widać biały ślad.
Inną sprawą jest, że Ignaś dosyć wcześnie stał się posiadaczem pierwszych mleczaków. Gdyby liczyć od planowanej daty narodzin, miałby 5,5 miesiąca. Książkowa wiedza wspomina "od 6 mc". Ale to akurat nieszczególnie mnie martwi, choć padają podejrzenia, że może wcale nie jest wcześniakiem ;)
Co począć, kiedy Maluch męczy się przy tym ząbkowaniu? Nic odkrywczego nie wymyśliłam:
- gryzaki,
- skórka od chleba - przy okazji ekspozycja na gluten,
- schłodzone bakalie, owoce i warzywa,
- żel z apteki (Dentinox),
- masaż dziąsełek (np. silikonową szczoteczką),
- zimne okłady - włożyć wilgotną pieluszkę do zamrażarki na godzinę, podać dziecku do possania,
- rumianek - pocieranie dziąseł gazą nawilżoną naparem z rumianku, i...
- melisa, jak poradziła mi koleżanka, dla siebie oczywiście
Ponadto, jeżeli dziecko straci apetyt należy podawać mleko za pomocą łyżeczki, wtedy mniej bolesne jest jedzenie dla malucha.
Żaden z tych sposobów nie jest super - ekstra - wypasem, bo pomaga zwykle na chwilę. Ale dobra i chwila kiedy dziecię się męczy.
Żaden z tych sposobów nie jest super - ekstra - wypasem, bo pomaga zwykle na chwilę. Ale dobra i chwila kiedy dziecię się męczy.

piątek, 5 września 2014
7 miesięcy
Nawet nie będę zaczynać "kiedy to zleciało?", bo faktycznie, czas przemyka przez palce i czasu coraz mniej. Ignaś jest coraz bardziej kumaty i fajnie nawiązuje się z nim kontakt. To bardzo miła i słodka część rodzicielstwa, która w zasadzie jest tą fundamentalną częścią ;)
Księciunio waży ok. 9 kg (muszę go położyć na wadze, bo pewności nie mam), długość jego dzidziusiowego ciałka wynosi ok. 72 cm. Ubranka przyodziewam mu w rozmiarze 74/80, przy czym osiemdziesiątki są luźne. Teraz ubieram go zazwyczaj w body z krótki lub długim rękawem, zależnie od pogody, do tego rajtki albo getry. Na spacery zakładam mu wciągany sweterek, apaszkę i czapkę, oczywiście jeżeli mnie smaży 25"+ na termometrze... ;)
Nasz Kochany Synek przesypia już do 6:00! Dziękujemy Ci, Kochanie, za to ponad wszytstko! Pierwszą butelkę mleka wypija właśnie w okolicach tej godziny. Od jakiegoś czasu mieści się w niej 180 ml mieszanki HiPP Bio Combiotik 2. Kolejne posiłki zajada mniej więcej co trzy godziny, żeby skończyć o 19:00, tuż po kąpieli. Dostaje wtedy mleko z dodatkiem kaszki jaglanej.
Po tym, ostatnim posiłku od razu zasypia. Naprawdę doceniam, że nasze dziecię zasypia samo w 5-10 min. Trzymamy się rytuału, który Małżonek rozpoczyna o 18:30 kąpielą Ignaśka. Zakłada mu piżamkę, karmi mlekiem z kaszką i odkłada do łóżeczka. Najpóźniej 19:10 Ignaś śpi jak kamień...
W kwestii rozszerzania diet; Ignaśko coraz pewniej siedzi... osobiście, znaczy bez pomocy. Dlatego przy najbliższej okazji wrócimy do domu z zakupów, z krzesełkiem do karmienia;) Czytam teraz "Bobas Lubi Wybór" wyd. Mamanii, i jestem pewna, że można już zaczynać z BLW tak na serio. Przy okazji zapoznawania się z lekturą, natknęłam się na wzmiankę o wcześniakach i... i słuchajcie, fakt, że Ignaś dostawał trochę jedzenia tartego na łyżeczce nie kłóci się z BLW, w sprawie związanej z wcześniakami! Wręcz jest tam napisane, że wcześniakom zaleca się podawanie przecierów przed samodzielnym jedzeniem. Wynika to z tego, że wcześniaki zwykle nabywają umiejętności fizyczne zgodnie z wiekiem skorygowanym, a rozszerzanie diety idzie w parze z wiekiem metrykalnym...
Do tej pory Ignaś poznał smaki: marchewki, batata, kalafiora, brokuła, jabłka, śliwki, suszonej gruszki, suszonej moreli, chrupka kukurydziano-jaglanego. Do picia: mleko, woda i wywar z jabłka (bez dodatków).
Wielorazówki wciąż nam towarzyszą i bez zmian je sobie chwalę:) Nosi je w rozmiarze - M (zapięte na górne guziki), z wkładkami głównie z mikrofibry. Na noc wkładam dodatkowo mały wkład bawełniany i "suchą pupę". Piorę w połowie porcji proszku i olejku z drzewa herbacianego.
Ignaśko dużo się rusza, ale szczególnie lubi pozycję na brzuszku, cały czas nie umie jeszcze przekręcać się na plecy. Lubi też siedzieć, zwłaszcza u nas na kolanach kiedy może penetrować zawartość stołu/blatu/biurka ;) Wygina mostki, macha nóżkami i rączkami wydając przy tym odgłosy w języku którego jeszcze nie opanowałam ;) Od jakiegoś czasu podciąga kolana pod brzuszek i świetnie obraca się wokół własnej osi leżąc na brzuszku.
Nosimy się w chuście na małych i dużych spacerach, wozimy Ignasia w spacerówce do której dokupiliśmy (już!) śpiworek w związku ze zmianą pogody.
Najbliższy czas, to dla nas czas zmian, przeprowadzamy się do nowego mieszkania. Niby dwie ulice dalej, ale końcówka remontu, życie na walizkach, dziesiątki godzin w sklepach... daje nam to popalić... Mam nadzieję, że Ignaś zniesie to gładko, zobaczymy jak ja to zniosę ;)

Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)