... kryje skarby! ;) To wie każda mama od morza, po góry. Dobrze przygotowana mama, czyli na każdą okazję, nie powstydzi się posiadać w torbie (tej z nazwy "dla dziecka") podręcznej wersji swojej łazienki, apteki i lodówki. A, i jeszcze sklepu z zabawkami!
Mimo usilnych starań i tak setki razy przeklinamy pod nosem, że tej cholernej gumki do włosów/latarki/dodatkowej pary skarpetek (niepotrzebne skreślić) akurat, kurcze, nie mamy! Biegniemy do najbliższego sklepu po zaopatrzenie, a do domu wracamy z kolejnym zestawem smoczków, plastikowych łyżeczek do karmienia czy szesnastą czapeczką.
Jako minimalistka i mama z ponad dwuletnim stażem również staram się być przygotowana i obrałam nawet zasadę dwustopniowego zaangażowania w wyprawę. W praktyce oznacza to, że mam wersję na małe spacery (w obrębie miasta, maksymalny czas wyjścia 3 godziny) i na te większe wyjścia (wypad za miasto, odwiedziny rodziny, cały dzień poza domem).
- małej paczki mokrych chusteczek, uwielbiam to rozwiązanie, nie zdarzyło mi się zużyć więcej nie 5 chusteczek podczas małego spaceru
- pieluchy, jedna wielozówka + woreczek, choć czasami na dnie torby leży "tak na wszelki wypadek" jednorazówka, to o ile jesteśmy gdzieś w pobliżu apteki (można kupować tam pieluchy na sztuki) to nie ma afery
- smoczka, tak, tak, wiem, Ignaś to stary chłop, ale zdarza mu się zasypiać w asyście smoczka, zwłaszcza kiedy jest pora drzemki a właśnie jesteśmy poza domem
- przekąski, sucha, słodka i niebrudząca czyli bakalie, w przeciwieństwie do zapychających (co czasami się przydaje kiedy perspektywa obiadu jest daleka) chrupek kukurydzianych/jaglanych zajmują mało miejsca a długo się je przeżuwa, wiecie o co chodzi.. ;)
- czasami zabieram jeszcze 200 ml butelkę z wodą, jak jest gorąco, a jak nie, to najwyżej kupuję coś po drodze
- poza tym "na stałe" mam w torebce mikro gadżety takie jak łyżeczka jednorazowa, plaster i gazik odkażający
i to właściwie wszystko w kwestii małego spaceru. Na wyjście całodzienne zabieram dodatkowo:
- więcej pieluch, w sumie ok. 5 sztuk
- zamiast małej butelki z wodą dla samego Ignasia biorę 0,5 l wody, albo pijemy "na mieście"
- więcej jedzenia, ale jemy "na mieście"
- jedną zabawkę, najlepiej taką wielofunkcyjną, książkę, auto albo łopatkę do piasku
- jeżeli jest lato, krem z filtrem, najlepiej w wersji mini
